Jurek. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli pacjent z diagnozą osobowości chwiejnej emocjonalnie typu borderline został zdiagnozowany istnieje realna szansa na pomoc . Zmiana struktury osobowości jest możliwa. Przy zaburzeniach osobowości długoterminowa psychoterapia psychodynamiczna oraz terapia oparta o przeniesienie (TFP za A zdziwł byś się . Niepełnosprawnośc partnera to prawdziwy skarb . Oczywiście bzykanie niepełnosprawnej kobiety to jak *****ie trupa wiec kochanka konieczna :D ale inne profity bezcenne . Cześć, chciałbym się dowiedzieć co myślą inni i jakie jest stanowisko kościoła w związku z życiem z osobą niewierzącą. Historia jest taka, że moja partnerka wychowała się w rodzinie wierzącej - jest ochrzczona, bierzmowana, ale do kościoła nie chodzi już od dawna i jasno deklaruje, że nie wierzy (już od lat nastoletnich) w nic co jest napisane w biblii ani w same nauki Związek z osobą uzależnioną Czyli rozmowy na temat planowania rodziny, czystości w małżeństwie, ile powinniśmy mieć dzieci, czy powinniśmy je karać. Posty: 44 Rozstania często są trudne. Jest ciężko, ale niektórym jest ciężej.Niektórzy czują się jakby umarli, albo chcą umrzeć.Dla osób z zaburzeniem borderline, czy takich wrażliwych na odrzucenie rozstanie może być wydarzeniem “traumatycznym”. Szczególnie, jeśli to nie one zakończyły związek. Choć nawet, j lęk nerwica lękowa depresja samotność nerwica stres lęki strach psychoterapia nerwica natręctw. Witam W końcu zdecydowałem napisać coś na tym forum. Na początek się przedstawię mam 24 lata, mieszkam w Warszawie kończę studia, pracuje. Piszę tutaj, ponieważ mam co raz większe problemy z sobą. Z dnia na dzień jest co raz gorzej. MbgJSvy. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2017-02-01 17:31:52 michal2017 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-02-01 Posty: 1 Temat: Czy da się żyć w związku z osobą typu borderlineDzień dobry, moja partnerka ma wszystkie objawy osobowości typu borderline. Problem w tym, że zorientowałem się dopiero po kilku latach, gdy już strasznie mi naszkodziła swoimi zachowaniami, prowokacjami, etc. Nic do niej nie dociera, nie stara się lub stara się ale na swój pokrętny sposób. Jest strasznie skryta, ma wiele tajemnic i zazwyczaj okazywało się, iż to co mówi nie pokrywa się z tym co robi - to znaczy pozoruje działania, a z drugiej strony okazuje się że ma ukrytą agendę, która nie konicznie jest korzystna dla mnie. Postanowiłem się wyprowadzić i uciąć kontakty aby odetchnąć i znaleźć własne myśli, tak też doradził mi psychiatra (tak, musiałem poprosić o pomoc bo nawet bałem się wyprowadzić bo byłem zastraszany w różny sposób - a to że sobie nie poradzi, a to że sobie coś zrobi, albo po prostu pojawiała się policja bo ją wezwała mimo że nawet nie było awantury - po prostu się spakowałem, a nagle rano pojawia się policjant a moja partnerka dziwnie się zachowuje jakby mnie wrabiała w przemoc domową). Ogólnie strasznie mnie osaczyła ze swoją rodziną różnego rodzaju manipulacjami, a jednocześnie zauważyłem że zostałem wyizolowany od swojego środowiska, i uzależniony od niej (spędzanie non stop czasu razem). Tak więc wyprowadziłem się i staram się nie utrzymywać kontaktu aby się odizolować od tego szumu informacyjnego, i chciałbym podjąć jakieś decyzje gdy będę gotowy. Niestety jest też małe dziecko - które będę chciał odwiedzać (bo chcę) ale boję się kontaktów z partnerką (prowokacji, ale też tego że nie będę miał spokoju - a potrzebuję takiej izolacji od niej). Ona mimo, że mnie zdradzała i nie szanowała z jakiś powodów chce ze mną nadal być (może jej jest tak wygodnie, lub boi się samotności na co dzień), ale na swoich warunkach. Ja mógłbym być z nią, ale jestem już wykończony i przede wszystkim boję się szkód - prowokacji, i tego że związek tego typu jest b absorbujący (kosztem mojej rodziny, mojej kariery, etc). Na razie uznałem aby się odizolować i wyciszyć a potem starać się utrzymywać kontakty z dzieckiem ale w obecności świadków / rodziny. 2 Odpowiedź przez anicorek87 2017-02-01 17:40:07 anicorek87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-07-28 Posty: 1,110 Wiek: 29 Odp: Czy da się żyć w związku z osobą typu borderlinePo co nas pytasz czy taki związek ma sens? skoro sam wiesz,że nie duży krok w kierunku wyjścia z toksycznej relacji , nie ma sensu cofać się do tyłu. Dziecko masz prawo zawsze widywać a jeżeli ona będzie Ci robiła problemy to wystąp do sądu o uregulowanie kontaktów. Nie będzie łatwo bo może poprzez dziecko mścić się na tobie ale nie masz wyjścia lepsze spokojne zdrowie psychiczne twoje i dziecka niż trwanie w takim związku. Zwróć uwagę też na jej relacje z dzieckiem czy tylko wobec Ciebie jest taka czy nie stwarza zagrożenia dla dziecka. 3 Odpowiedź przez _v_ 2017-02-01 17:40:14 _v_ Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-05 Posty: 6,036 Odp: Czy da się żyć w związku z osobą typu borderline odpowiadajac na pytanie w tytule: da sietylko po co? w auschwitz tez sie dalo zyc, niektorzy nawet wyszli z tego calo. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Skip to content Związek z dziewczyną z Borderline Związek z dziewczyną z BorderlineRadzyn2010-06-17T02:13:31+02:00 Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 98) Właśnie tow Tobie widzę i dlatego uśmiecham się jak czytam TWOJE wpisy,że jest ktoś kto chcę normalnie żyć i do tego dąży. 😉 życie jest piękne tylko ludzie to inna bajka.:) Co dołów to kązdy ma prawo do wzlotów i upadków tacy jesteśmy. no pewnie, ze kazdy ma do tego prawo, tylko ludziom latwiej przychodzi zalamac sie i nic z tym dalej nie robic. a tak wlasnie nie powinno byc. w koncu kazdy z nas jest panem swojego losu 🙂 staram sie patrzec na swiat optymistycznie, bo co z tego, ze sie zalamie i bedzie mi zle? wcale nie chce, zeby tak bylo 🙂 Tak jest,ale czasami trzebna być cholernie silnym psychicznie;) uhm. ale nie ma rzeczy niemozliwych – sa tylko bariery, ktore mozna pokonac 😀 Wiesz wiem o tym doskonale 😉 tylko czasami trzeba być jak kamień. Jednak jestem dumna,ze mam w sobie upór i determinację.:) Chęć poznawania czegoś nowego jednak wkurzają mnie ludzie,ktorzy tylko patrza na swoje problemy a innym nawet nei pomogą. Wchodziłaś może na ten czat czasami mam wrażenie ,że ci ludzie często wykorzystują to,ze są DDA a zmieniać im siebie nie chce. Takie jest to ich wytłumaczenie. 🙁 … oj dziewczyny… podziwiam ludzi optymistycznie nastawionych do zycia… ale casami mam wrazenie, ze co niektorzy ludzie sie dowarosciowuja… na cudzych traumach… z tego co zrozumialam to nie przechodzilas Naznaczona ani depresji… ani nie mialas nerwicy… sa to takie dolegliwosci na ktore usmiech nie pomoze… i pozytywne nastawienie do zycia nie pomoze… a podkreslam to jeszcze raz… zadna z nas specjalistka w sprawach chorob duszy nie jest… Radzym napisz prosze co u Ciebie … 😉 Wieszco Aguś ja wiem co to depresja co to trauma szkolna. I z tym wszystkim pomimo,zę mieszkamz rodzicami byłam sama. zero wsparcia zero zdrowych relacji tylko walka i dawanie rady z różnymi emocjami żeby tylko przetrwać. zamiast wsparcia byłam krytykowana jeszczeuświadamiając mnie ,ze nigdy nie będę pochwalona. cudzoziemka zapisz: „Wchodziłaś może na ten czat czasami mam wrażenie ,że ci ludzie często wykorzystują to,ze są DDA a zmieniać im siebie nie chce. Takie jest to ich wytłumaczenie. :(” Zainteresowało mnie to co napisałaś, więc postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. Chodzi mi o tę zmianę siebie, tzn na kogo? Ja na początku terapii a w tym swojej drogi poznawania siebie odkryłam, że chyba nie chcę się do końca zmieniać i nie widzę w tym sensu, co wcale nie znaczy, że nie pracuję nad sobą-bo tak nie jest. Mam jednak wątpliwości czy zmiana jest aby dobrym wyjściem, może akceptacja siebie jest dużo lepszym rozwiązaniem naszych problemów, bo nie wszystko da się zmienić i kim byśmy wówczas byli? Każdy coś lub kogoś wykorzystuje jedni to że są niepełnosprawni inni że maja pieniądze takie czasy a my świata nie zbawimy, każdy jest kowalem własnego losu. A teraz coś o dziewczynie z tematu Zaburzenia, choroby psychiczne wiem, bo moja mama ma taki problem- tam nic nie jest proste. Chcemy przewidywalności zachowań od tych ludzi, ale oni nam ich dać nie mogą. Dążą do takiej samej normalności jak my, ale choroba nie zawsze im na to to jest jedna z charakterystycznych cech osoby zaburzonej -może być nieprzewidywalna (jednego dnia kocha a później nienawidzi) jest chora/zaburzona i dlatego jest zła? eeee, Wiem również z autopsji, że życie z taką osobą działa na mnie być może jako na osobę DDA bardzo destrukcyjnie ponieważ uzależnia, zaburza moją "stabilizację" burzy to co wypracowałam na terapii. Może dlatego, ze my sami jako DDA nie jesteśmy stabilni emocjonalnie. – a to takie rozważania dla autora postu 🙂 „… oj dziewczyny… podziwiam ludzi optymistycznie nastawionych do zycia… ale casami mam wrazenie, ze co niektorzy ludzie sie dowarosciowuja… na cudzych traumach… z tego co zrozumialam to nie przechodzilas Naznaczona ani depresji… ani nie mialas nerwicy… sa to takie dolegliwosci na ktore usmiech nie pomoze… i pozytywne nastawienie do zycia nie pomoze… a podkreslam to jeszcze raz… zadna z nas specjalistka w sprawach chorob duszy nie jest… ” nerwice mam caly czas, mimo to potrafie cieszyc sie zyciem i wszystkim, co mnie tacza, wiec to chyba nie problem. depresji nie, ale stany, w ktorych czulam mega dola tak i wyszlam z tego silniejsza i jeszcze bardziej zdeterminowana do dzialania 🙂 Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 98) Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat. Witam, poniżej zamieszczam przydatne informacje, które znalazłem w internecie, na temat toksycznych związków, oraz choroby zwanej borderline. Sam mam problem ze swoją kobietą, a te materiały otworzyły mi oczy na pewne sprawy. Polecam również lekturę w pełnej wersji, którą znajdziecie tutaj: http://koniectoksycznych.... Poniższy materiał nie jest moim dziełem, pogrupowałem jedynie informacje i poprawiłem część błędów ortograficznych. BORDERLINE (BPD) Im bliżej będziesz kobiety z zaburzeniem osobowości borderline tym bardziej ona zacznie świrować i odpychać cię. To jest właśnie ten paradoks spowodowany jej strachem przed przywiązywaniem się. Takie osoby będą bardzo oburzone, kiedy zakwestionujesz ich prawdziwe motywy działania, albo nawet dasz im wzmiankę na temat tego jak się zachowują - to są ich mechanizmy obronne. Mogłeś nie mieć do czynienia z prawdziwym uczuciem miłości nigdy przedtem więc takie sprzeczne komunikaty od borderline mogą cię zostawiać w stanie zagubienia. Początki z borderline są świetne, coś czego nie doświadczyłeś nigdy wcześniej. Kiedy ona zaczyna cię odpychać, albo szukać w tobie wad wtedy myślisz, że to tylko tymczasowe. Myślisz, że to naprawisz, albo przeczekasz. W końcu ona cię naprawdę kocha, więc może to tylko nieporozumienie. Zanim się zorientujesz twój cały plan zajęć polega na tym, aby to wszystko naprawić. Nawet, kiedy wiesz, że nie zrobiłeś nic złego twoja partnerka daje ci znać, że to z tobą jest coś nie tak. Nie ważne, co zrobisz, żeby zadowolić swoją partnerkę, takie osoby nigdy nie mają dosyć i zawsze obwinią ciebie o wszystko. Nigdy nie będą w stanie zobaczyć problemu z twojej perspektywy, nigdy nie zaakceptują twoich wyjaśnień na temat tego, co faktycznie tutaj zaszło. Zaczną wymyślać, rzeczy odnośnie twojej osobowości, które nie są prawdziwe,a ty zaczniesz się bronić. I znowu wlazłeś w ich świat, intryg i dewaluacji. To nie jest tak, że osoby z borderline nie chcą miłości - one po prostu nigdy nie mogły jej zaufać. Partnerzy, którzy okazjonalnie spełniają ich oczekiwania bliskości są mniej zagrażający niż ci, którzy mogą to zapewnić cały czas. Próbowanie wygrania tej gry przez udawanie kogoś kim nie jesteś tylko po to, żeby zaspokoić swoją partnerkę z borderline NIGDY NIE DZIAŁA. Nie możesz wygrać z uszkodzonym/dysfunkcyjnym indywiduum ale twoje ego będzie próbowało walczyć - mimo że szanse są zerowe. Kochanie borderline oznacza, że zawsze chodzisz pod napięciem. W tej relacji liczą się tylko jej uczucia, jej komfort i jej potrzeby - nie ma żadnego miejsca dla twoich! Będziesz poświęcał dużo czasu nad rozmyślaniem jak to wyrównać, ale to zadanie skazane na porażkę. Fakt jest taki, że im więcej dasz takiej osobie tym mniej ona będzie cię szanowała. Jak może cię szanować skoro ty sam nie szanujesz siebie? PROFESIONALNA OFIARA Czy Twoja dziewczyna albo żona obwinia Cię o wszystko, co idzie nie tak w waszej relacji? Obwinia Cię nawet o swoje własne zachowania? Czy odmawia wzięcia odpowiedzialności za własne czyny, zwłaszcza te, które Cię zabolały? Czy często jesteś zmuszony wykazać skruchę i przepraszać swoją partnerkę? Jeżeli tak mogłeś trafić na kobietę, która jest profesjonalną ofiarą. Aczkolwiek nie daj się zwieść, ona nie jest żadną prawdziwą ofiarą. Pozowanie na taką to bardzo wpływowa rola. Bardzo często kobiety, które grają ofiary są w zasadzie agresorami w relacji. Grają “ofiary”, aby manipulować i kontrolować innych. Łapią Cię jako emocjonalnego zakładnika. Profesjonalne ofiary to nic innego jak podstępni tyrani działający z ukrycia. Ciągłe trwanie w byciu obwinianym przez te kobiety jest formą znęcania się emocjonalnego. Poniżej znajduje się kilka znaków, które mogą świadczyć o tym, że Twoja dziewczyna lub żona jest profesjonalną ofiarą: 1. Ona nigdy nie przyznaje się, kiedy krzywdzi innych. Posiada wyłączność na bycie ofiarą. Kiedy próbujesz pociągnąć ją do odpowiedzialności ona wymiguje się wymówkami na temat tego dlaczego nie jest odpowiedzialna. Te wymówki zrzucają winne na kogoś innego zazwyczaj na osobę skrzywdzoną. To zawsze jest Twoja wina, albo kogoś innego – nigdy jej. 2. Ofiara musi wyglądać na ofiarę. Jeżeli nie jesteś typem osoby znęcającej się nad drugą osobą to ona Cię taką uczyni, żeby jej stworzony w głowie scenariusz “ofiary” mógł się urzeczywistnić. Dla przykładu ona konsekwentnie “wbija Ci igłę” w to samo miejsce, robi to dopóki Ty nie możesz wytrzymać i wybuchasz. Bravo! I oto własnie chodziło w ten sposób stała się ofiarą, którą chciała być. Nic nie szkodzi, że poświęciła kilka godzin na wkurzanie Cię i psychiczne znęcanie się nad Tobą, przecież plan został wykonany. Ona musi kreować się na ofiarę, a kogoś innego na tego złego to leży u podstaw jej osobowości. To jest bardzo prymitywny mechanizm obronny zwany projekcją (poruszany już był we wcześniejszym artykule). Jeżeli Ty jesteś osobą na której dokonuje się projekcji to naprawdę jest to paskudne. To taka samospełniająca się przepowiednia, gdzie ona wierzy, że Ty jesteś zły, a ona jest “ofiarą”. Potem Twoja partnerka zachowuje się, albo działa w taki sposób, żebyś stał się z tym złym, którego sobie wykreowała. Istotnym wskaźnikiem jest tutaj znak, kiedy Ty czujesz się zmuszany przybierać rolę tego kim nie jesteś. To jest bardzo, ale to bardzo emocjonalnie niszczące. Jest niemożliwym, aby mieć kochającą-relacje na równi z profesjonalną ofiarą. Ona idzie przez życie będąc zlekceważoną i zła, nigdy nie biorąc odpowiedzialności za własne czyny, albo życie. Życzę powodzenia, kiedy będziesz próbował z nią o tym porozmawiać. Poznasz jej ekstremalny mechanizm obronny i dodatkowe zachowania obwiniające. Jej jedyna tożsamość to tożsamość ofiary. Jeżeli nie będzie wierzyła, że jest ofiarą to kim będzie? Będzie osobą która traktuje innych jak gówno i niszczy swoją przyszłość. To jest tak naprawdę sprawa pomiędzy psychologicznym obrazem swojej osoby, a totalnym zniszczeniem swojego ega. . Nie możesz mieć zdrowej relacji z kimś kto trzyma Cię jako zakładnika i kontroluje Cię poprzez poczucie winy, szantaż emocjonalny i obwinianie. Taka osoba bardzo rzadko się zmienia i dodatkowo przejawia symptomy zachowań zaburzeń osobowości z grupy B (borderline BPD, NPD i tak dalej). WYCINANIE Problem z tym wzorcem zachowań jest taki, że osoba z borderline nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje destrukcyjne zachowania. Bez żadnej odpowiedzialności, czy narzuconych granic, dorosła osoba z borderline jest na poziomie emocjonalnym 3 letniego dziecka, nie ma tutaj miejsca na prawdziwą zmianę lub wzrost. Zarówno osoby z borderline jak i nie-borderline są dobre w mechanizmie wycinania negatywnych epizodów zachowań swoich lub swojego partnera - dzięki temu cały czas wzajemne połączenie może zostać podtrzymane. Dla osób z borderline jest to automatyczne (osoby takie nie potrafią utrzymać różnych emocji przez sensowny czas). Ty natomiast (nie-borderline) robisz to, aby dalej być blisko partnerki mimo tego, że w głębi serca wiesz, że ona cię niszczy. PROJEKCJA Osoby z zaburzeniem borderline obarczają cię własnymi negatywnymi cechami. Jesteś takim lusterkiem, albo ekranem telewizyjnym na którym osoby z borderline mogą wyświetlać sobie cechy, których nienawidzą. Czasami nawet mogą jasno dać ci do zrozumienia, że jesteś nienormalny, albo mogą powiedzieć ci, że sam masz borderline. Osoby z borderline są za bardzo zepsute/zniszczone, aby przyjąć do wiadomości fakt, że nikt nie jest idealny. Ich rdzeń osobowości (i tak niezupełnie niewykształcony) bazuje na wstydzie, który jest katalizatorem wszystkiego. To są uczucia, które pozostawione zostały przez ich dzieciństwo, przez negującego/toksycznego rodzica - NIE MOŻESZ ICH NAPRAWIĆ ZA NICH. Projekcję wykorzystują także osoby bez borderline, ale robią to zupełnie "odwrotnie". Chcą po prostu "dać" osobie z borderline (toksycznej, agresywnej, niestabilnej) pozytywne cechy, bo przecież wydaje im się, że taka osoba ich kocha. Nie ma znaczenia jak piękna, czy inteligentna jest twoja partnerka borderline. Nic, co powiesz i nic, co zrobisz nie spowoduje tego, że ona nagle zaczną postrzegać siebie inaczej. Wszystkie jej niepewności, wstręt do siebie jest wyświetlany na nich samych tylko, kiedy patrzą w lustro. ACT-OUT Podobna kompulsja napędza osobę z borderline do szukania zaczepki, tak aby walczyć z tobą, spowodwać kłótnie. Szczególnie, po okresie pełnym harmonii i zbliżenia. Kiedy ich strach przed przywiązaniem przybiera na sile wtedy terror opuszczenia zaczyna wymykać się z pod kontroli. Dlatego też muszą zniszczyć jakąkolwiek bliskość z tobą, zanim ty masz możliwość zrobić to samo. Oczywiście to nie ma nic wspólnego z tobą (to nie jest osobiste). To jest mechanizm act-out, który będzie się powtarzał z ich kolejnymi partnerami. Ludzie bez zaburzenia borderline, tacy biali rycerze/ratownicy-naprawiacze strasznie współczują osobą z borderline. Najdziwniejsze w tym wszystkim, że nie są w stanie współczuć samym sobie! Witaj Tomaszek1234 Na wstępie - na zaburzenia typu borderline - cierpię od dziecka...potrafię zrozumieć jak ciężko Ci z osobą z tego typu zaburzeniem, bo po Twoim opisie nie mam niemal wątpliwości, że dziewczyna właśnie z tym się zmaga. Sama przez to przechodzę codziennie. Musisz wiedzieć jedno: to zaburzenie nie jest jedno liniowe...nigdy nie jest takie samo u każdego, bo wszystko jest kwestią samoświadomości. Ja przez lata grałam na uczuciach innych, niszczyłam siebie, sprawiałam dużą przykrość swoim bliskim...nie twierdzę, że teraz już wcale tego nie robię...czasami nie potrafię nad tym zapanować, jednak przez te lata nauczyłam się przyznawać do błędów. Czy osoba ma świadomość, że narobiła bałaganu? - Owszem, gdzieś tam, w głębi duszy - wie...ale jest to nie do końca uświadomione, bo wtedy emocje rządzą i chociaż pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy, to jednak często dominuje wściekłość i żal, ale do innych...potrzeba czasu, by emocje opadły i wrócił zdrowy rozsądek...a wtedy już ciężko przyznać się do błędu...ja nad tym pracowałam latami...przypuszczam, że z pomocą odpowiedniego psychoterapeuty - można osiągnąć to dużo szybciej...ja jednak bazowałam na swoich doświadczeniach. Jestem dość empatyczna i czułam właśnie silne wyrzuty sumienia, gdy narozrabiałam i widziałam- nie raz łzy moich bliskich... Jeśli idzie o uświadomienie takiej osobie problemu...nie jest to proste, bo znów sprowadza się to do samoświadomości...myślę, że ona Tobie nie uwierzy...to w Twoją stronę skierowane jest najwięcej emocji, bo jesteś najbliżej...prawdopodobnie lepiej przyjęłaby taką informację od osoby obcej...najważniejsze jest, by zrozumiała, że jej nie jest dobrze z tymi emocjami...bo czasami może się wydawać inaczej...to takie życie w szczelnej banieczce...użalanie się nad swoim marnym losem, niemożność docenienia dobrych chwil, bo zawsze wśród nich jest jakieś ALE...jakieś podejrzenia, jakaś frustracja...to jest bardzo męczące i wyniszczające...dla samej osoby border, jak i dla otoczenia...ja to odkryłam na bazie obserwacji...nikt mi tego nie uświadamiał jakoś dobitnie...mówiono jedynie, że jestem nadpobudliwa i pyskata. Te jej przeskoki ze stanu w stan - są normą...u mnie odbywa się to schematycznie: np. |euforia --> wypalenie -->zwątpienie we wszystko --> złość --> wypalenie --> ekstremalny smutek| ...wypalenie, to stany przechodnie, gdzie pojawia się bardzo silne zmęczenie tymi emocjami...czuję senność, ociężałość, nic mnie nie interesuje i na niczym nie zależy...są oczywiście inne schematy i każdy przechodzi je na inny sposób. Nie wydaje mi się, że istnieje jakiś odpowiedni moment, gdy do bordera coś inaczej dociera heh...nie jesteśmy pozbawieni własnej woli, czy logicznego myślenia...czasami jednak jest to przytłumione przez silne i wręcz roznoszące od środka emocje. Wtedy trudno ugryźć się w język i nie wyrzucić z siebie całego tego paskudztwa, które zbiera się w głowie... Podstawowa trudność w uświadomieniu takiej osoby, że to co czuje, to nie są NORMALNE i NATURALNE STANY, to fakt, że borderline nie pojawia się z dnia na dzień, jak to bywa np. z zaburzeniem lękowym (mi łatwiej było zaakceptować, że mam zaburzenia lękowe, niż przyjąć do wiadomości, że mam też border). Border rozwija się latami...zaczyna stanowić część życia, część pojmowania...przyzwyczajenie...chociaż trudno pojąć, jak można przyzwyczaić się do roznoszących nas emocji...to czasami jest niemal fizycznie bolesne...-a jednak. Myślę, że z tym uświadamianiem poradzi sobie lepiej specjalista, niż osoba bliska...ale wszystko zależy też od osoby dotkniętej zaburzeniami osobowości. Trudno mi ocenić, czy ona faktycznie wierzy w to, że wszystkiemu winni są inni, a nie ona sama...ja przez większość czasu czułam się pokrzywdzona, zaniedbana i odrzucona wręcz, co tylko nasilało moje reakcje złe...na każdą krytykę reagowałam silną złością i krzykiem...zawsze był jakiś kontrargument... Teraz - z perspektywy czasu - widzę to wszystko...widzę swoje błędy, swoje złe i głupie zachowania...nauczyłam się stawiać w sytuacji tej drugiej osoby... Nie raz jeszcze walczę z tymi wściekłymi emocjami...z niepewnością, z niechęcią do swojej własnej osoby, z poczuciem, że nie jestem warta żadnego chłopaka i na pewno zostanę sama...że na pewno zostanę zdradzona, lub odrzucona...ale jest lepiej...jest już lżej...jestem w związku z człowiekiem, który to wszystko rozumie i stara się te stany łagodzić poprzez wyrozumiałość i spokój. Na pewno wiele go to kosztuje...a ja z każdym dniem rozwijam się w tym lepszym kierunku, chociaż jak każdy człowiek - mam lepsze i słabsze dni (Mam nadzieję, że da Ci to jakąś nadzieję, że może być lepiej...bo może! Border to zaburzenie, a nie jakaś przewlekła choroba. Przy odrobinie chęci i pracy - wychodzi się na prostą). PS. przepraszam za mało składny tekst...ciężko jest pisać o swoich odczuciach i doświadczeniach, gdy nie ma się tego za sobą...widać jeszcze za mało mam dystansu do tego wszystkiego. Zdaję sobie również sprawę, że nie udzieliłam Ci żadnych wskazówek, ale to bardzo trudno zrobić, bo jak już pisałam wielokrotnie - większość pracy musi wykonać osoba z borderline...musi sobie to wszystko UŚWIADOMIĆ...uwierzyć i przyjąć do wiadomości...inni mogą wykazać się wyrozumiałością i spokojem...mogą wspierać. Pamiętaj jednak, że ona mimo zaburzeń - na pewno jest dobrą osobą...przecież za coś ją pokochałeś...jeśli uważasz, że warto, to walcz o to...wiem, że to trudne i bolesne, ale nie jest to niewykonalne. Może zaproponuj wspólne pójście do terapeuty? Ogólnie możesz poczytać jakieś książki odnośnie zaburzenia borderline...jest tego troszkę. Może uda Ci się podsunąć swojej kobiecie taką publikację? Może łatwiej będzie jej zrozumieć siebie samą? Możesz spróbować Pozdrawiam. Gdy znajomy na moją diagnozę zareagował słowami „ale super, zawsze chciałem to mieć” dotarło do mnie, jak beznadziejny jest poziom wiedzy na temat pogranicznego zaburzenia osobowości. Trzeba to jak najszybciej zmienić, bo jedna na dziesięć zdiagnozowanych osób umiera śmiercią samobójczą, niewiedząc nawet co to borderline. Niewiele jest zaburzeń psychicznych owianych taką tajemnicą, mitem, obciążonych uprzedzeniami i bogactwem stereotypów jak borderline. Bać się czy zazdrościć? Leczyć czy dać sobie spokój? Borderline – co to? Osobowość borderline a mędrcy z internetu „Sześć subtelnych wrót do piekła borderline”, głosi tytuł wideo przygotowanego przez coś, co można chyba nazwać jednoosobową organizacją An Ear For Men wspierającą mężczyzn w byciu męskimi. Paul, który nie podaje nazwiska i jest autorem materiałów takich, jak ten powyższy, to jeden z tych internetowych mędrców, którego monologi można by pewnie litościwie zignorować, gdyby nie fakt, że to właśnie jego twarz i jego głos wyskakuje na mój monitor po kilku minutach poszukiwania informacji na temat zaburzenia osobowości borderline i relacji międzyludzkich. – Życie z osobą z borderline jest koszmarem – mówi do mnie Paul. – Dobrze więc wiedzieć, jak rozpoznać osobę z BPD (z ang. borderline personality disorder – zaburzenie osobowości borderline), by móc uniknąć nawiązania z nią relacji, zanim z twojego życia zostanie tylko popiół – dodaje. Słucham go i zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdyby takie „lekcje” były popularniejsze, gdyby ludzie faktycznie potrafili z odległości kilometra rozpoznać BPD, by móc jak najszybciej uciec. Zastanawiam się, bo mając chorobę borderline, wiem, że zaburzenie osobowości to nie życiowy wybór. Wiem też, że wiele osób, które znam, dużo oddałoby za złote rady Paula, bo „osobowość borderline” to partner trudny, manipulujący, to osoba, z którą relacja z niebiańskiej sielanki w ciągu kilku godzin potrafi się zamienić w piekielną karuzelę. Choroba borderline zostawia za sobą tylko zgliszcza. Uważam, że ludzie z borderline powinni nosić opaski na rękach jak cukrzycy, tylko w ich przypadku – żeby móc jak najdalej od nich spieprzać – usłyszałam kiedyś. Pech chce, że na materiał o borderline trafiam w momencie, w którym kolejny internetowy portal rusza z akcją demitologizującą depresję. Nie mam wątpliwości, że to potrzebne i że na przestrzeni paru ostatnich lat podobne przedsięwzięcia dużo zmieniły, nauczyły, poprawiły świadomość chorych i ich otoczenia. Coraz bardziej niecierpliwie jednak czekam na moment, w którym media w równym stopniu zainteresują się również innymi zaburzeniami. Życie z osobą z borderline jest koszmarem – mówi do mnie Paul. / fot. valelopardo / Pixabay Cierpienie jako epitet, stygmatyzacja osób z borderline Póki co, mimo podejmowanych międzynarodowych akcji (jak ustanawianie miesięcy i tygodni borderline), media, filmy, seriale i książki potęgują narrację strachu. Chcemy pokazać zło wcielone, ale psychopaci są zbyt ograni? Dajmy bohaterowi borderline. Osiągnęliśmy wręcz etap, w którym borderline to synonim zła, w którym diagnozujemy innych jako „borderline” tylko dlatego, że są trudni w relacji. Z kolei w środowisku psychiatrycznym pacjenci z borderline są przedstawiani jako ci, którzy rozbijają grupy terapeutyczne, trudni w psychoterapii indywidualnej, która nie tylko skazana jest na niepowodzenie, ale też może zniszczyć samego terapeutę. Na skierowaniu napiszę pani tylko, że zaburzenie osobowości, bo z borderline nikt pani nie przyjmie – usłyszałam raz w gabinecie psychiatry. Nic dziwnego, że ludzie z tym zaburzeniem swoją diagnozę często traktują jak wyrok… W pracy Dominica Markhama z South Warwickshire Primary Care Trust and University of Birmingham na temat społecznego odrzucenia osób z diagnozą borderline i jego szkodliwości czytamy, że pacjenci diagnozowani jako schizofrenicy bądź osoby z zaburzeniem dwubiegunowym są przez personel medyczny traktowani jako „mniej niebezpieczni” niż ci z BPD. „Trudność w uzyskaniu pomocy medycznej, negatywne nastawienie społeczeństwa, brak wsparcia ze strony rodzin i bliskich osób, są w czołówce czynników prowadzących do kryzysu osób z diagnozą BPD”, alarmowało w zeszłym roku Mental Welfare Commision For Scotland (szkockie towarzystwo opieki psychiatrycznej). „Szacuje się, że około 1 na 100 osób cierpi na BPD”, czytamy w ich raporcie. Po przebadaniu i rozmowach z dziesiątkami pacjentów komisja zauważyła, że „osoby te doświadczyły innego traktowania w kryzysie niż pacjenci z innymi problemami psychicznymi, przy czym odmienne traktowanie nie zawsze było pomocne”. I wreszcie: „stygmatyzacja BPD jest rzeczywistością każdej osoby z tym zaburzeniem, a jej efekty potrafią być dramatyczne (…) pacjenci raportowali o traktowaniu z mniejszą sympatią i zrozumieniem niż osoby z innymi zaburzeniami”. Raport mówi też o problemach, z jakimi zmagają się rodziny próbujące pomóc swoim bliskim cierpiącym na borderline – zarówno ze względu na specyfikę samego zaburzenia, jak i przez wzgląd na trudność w uzyskaniu potrzebnych do tej opieki informacji. Zobacz też: Osobowość borderline a związki – odpowiadamy na najczęściej zadawane pytania! Borderline, „modne” zaburzenie, które może prowadzić do śmierci Stygmatyzowanie prowadzi do trudności w uzyskaniu odpowiedniego leczenia, w ograniczeniu wiedzy bliskich osoby dotkniętej tym problemem, słowem – jest to błędne i pędzące koło, które będzie łamać ludzkie życia dopóty, dopóki ktoś nie wsadzi kija między szprychy. – Nie jest to problem wyłącznie Polski, ale obecny na całym świecie, gdzie wiedza na temat zaburzeń osobowości wciąż jest niewystarczająca – mówi Vivian Fiszer, psycholog, wiceprezes Fundacji Wrażliwi Na Rzecz Borderline i Osób Wrażliwych, terapeutka DBT, której blog „ jest obecnie najrzetelniejszym i niemal jedynym źródłem kompleksowej wiedzy na temat zaburzenia borderline. Zaburzenia osobowości mogą dotyczyć nawet 12 proc. osób w ogólnej populacji, czyli problem dotyczy więcej osób, niż depresja i zaburzenia lękowe, na które cierpi około 6 proc., a nawet cukrzyca typu 1 czy choroby układu krążenia – po 3 proc. w EU (Volkert, 2018). Niestety wciąż jest to problem bagatelizowany. Nie wpisany przez WHO do Global Burden of Disease, czyli badań nad globalnym obciążeniem chorobami – dodaje. Nic więc dziwnego, że media również problem bagatelizują. – Jedyne zaburzenie osobowości, o którym się mówi, czasami, o zgrozo, dodając, że jest na nie moda [sic!], to borderline – opowiada Vivian Fiszer. – Mimo że nawet nie jest najbardziej popularne, choć na pewno najbardziej zagrażające życiu. Natomiast nie mówi się rzetelnie o sprawdzonych naukowo faktach, tylko zwykle powiela się mity, które nie mają nic wspólnego z obecną wiedzą naukową – dodaje. Stąd właśnie pogłębianie stygmatyzacji. Bo ludzie mówią o tym, co im się wydaje, albo o tym, czego nauczyli się 30 lat temu, zamiast mówić o tym, co aktualnie wiemy chociażby z badań nad mózgiem czy nowoczesnych ośrodków, które na badania przeznaczają ogromne pieniądze, zamiast wysnuwać wnioski na podstawie pojedynczych przypadków. Co to jest borderline Kiedy wpiszemy w Google „borderline – co to jest”, pierwsza pojawi się Wikipedia z taką informacją: „Osobowość chwiejna emocjonalnie podtypu granicznego (ang. borderline personality disorder, BPD), in. pograniczne zaburzenie osobowości, osobowość „borderline” – zaburzenie osobowości charakteryzujące się wahaniami nastroju, napadami intensywnego gniewu, niestabilnym obrazem siebie, niestabilnymi i naznaczonymi silnymi emocjami związkami interpersonalnymi, silnym lękiem przed odrzuceniem i gorączkowymi wysiłkami mającymi na celu uniknięcie odrzucenia, działaniami autoagresywnymi oraz chronicznym uczuciem pustki (braku sensu w życiu)”. Dla osób z otoczenia borderline oznacza to człowieka nieprzewidywalnego w reakcjach, z „emocjami na wierzchu”, którego zabiegi podejmowane ze strachu przed odrzuceniem przypominają często manipulację. Albo po prostu kogoś, komu często zmienia się nastrój. Stąd często „diagnoza” osobowość borderline niemająca nic wspólnego z rzeczywistością. – Diagnoza jest trudna i jedyna rzetelna, uznana przez naukowców i stosowana na całym świecie, polega na zrobieniu wywiadu diagnostycznego SCID 2. Na pewno nie można zrobić jej „na oko” – mówi Vivian Fiszer. – Jest wiele zaburzeń osobowości i każde z nich powoduje problemy w emocjach, relacjach, stąd trzeba się uważnie temu przyjrzeć, żeby móc stwierdzić, czy to objawy borderline czy może coś innego, a może borderline plus coś jeszcze, ponieważ zwykle osoby z borderline cierpią na wiele zaburzeń równolegle – dodaje. Sama nazwa „borderline” wywodzi się ze starego podziału chorób psychicznych na „nerwice” i „psychozy”, czyli – ujmując rzecz najogólniej – na zaburzenia „lżejsze”, w których chory nie traci kontaktu z rzeczywistością i zaburzenia psychotyczne, ciężkie (jak schizofrenia). Jeden z problemów, z którym do psychiatrów zgłaszali się pacjenci, nie pasował w pełni do żadnej z tych szufladek. Był na ich granicy, co to jest borderline. Dziś, ponieważ od tamtego czasu w nauce o ludzkiej psychice zmieniło się mnóstwo, coraz częściej proponuje się zamienić skrót BPD na EUPD (Emotionally Unstable Personality Disorder), co może być pierwszym krokiem do destygmatyzacji zaburzenia. Czy borderline da się leczyć Jak wygląda leczenie borderline? O BPD/EUPD często mówi się również, że jest nieuleczalne. Stąd czasem niechęć psychoterapeutów do przyjmowania pacjentów z borderline. Na szczęście nie wszystkich. – Każda osoba, która prowadzi szkolenia z terapii dialektyczno-behawioralnej czy szerzej – terapii poznawczo behawioralnych trzeciej fali – powinna to destygmatyzować, ponieważ DBT została stworzona dla osób z zaburzeniem z pogranicza, a więc my nie tylko się nie boimy tych pacjentów, my ich lubimy! – z uśmiechem dodaje moja rozmówczyni. – Natomiast opinie dotyczące nieuleczalności zaburzenia nie miały poparcia w faktach, ale były ocenami powtarzanymi od specjalisty do specjalisty. Tymczasem dziś wiemy więcej, na przykład z tzw. badań podłużnych (czyli badań grup pacjentów borderline), śledzących ich losy przez wiele lat i sprawdzających sytuację po 2, 5, 8, a nawet 20 latach. A także badań, w których porównywano grupy pacjentów borderline, gdzie jedni dostawali leczenie jak zwykle (TAU – treatment as usual), a druga grupa dostawała np. DBT (terapię dialektyczno-behawioralną). Ile trwa leczenie borderline?Z tych badań wynika, że objawy borderline bledną z wiekiem, istnieją skuteczne terapie, np. DBT, i ogólnie terapia przyspiesza wyjście z tego problemu, są nawet sytuacje, gdzie osoby wychodzą z nich błyskawicznie – wylicza Fiszer. – W badaniach Zanarini z 2003 roku, gdzie badano borderline z najcięższymi objawami, hospitalizowanych pacjentów badano co 2 lata. Po pierwszym badaniu w remisji było proc., po 4 latach 49,4 proc., po 6 latach 68,6 proc., a po zakończeniu badania 73,5 proc. Borderline to przede wszystkim cierpienie osoby zaburzonej. / fot. wokandapix / Pixabay „Bordera” wyjście z szafy Borderline to przede wszystkim cierpienie osoby zaburzonej. Cierpienie zżerającej od środka pustki, niedopasowania, czucia za bardzo, cierpienie, które krzywdzi bliskich i prowadzi do samookaleczeń. Przyznanie się do problemu, z jakim się boryka, często wiąże się ze wstydem i ze strachem. Istnieje duża szansa, że od tej pory wszystko, co zrobisz i co powiesz, zostanie najpierw przepuszczone przez „filtr borderline”. Że ludzie nie będą ci wierzyć, bo osobowość borderline to kłamstwo i manipulacja, że nie będą ci współczuć, bo sami przez ciebie cierpią. Tymczasem borderline to nie wymówka, ale wytłumaczenie i im więcej będziemy mówić o tym, czym BPD jest tak naprawdę, tym większa szansa na zmiany. Warto się więc „wyoutować”. Moja rozmówczyni przyznaje, że to może być kolejny krok do zmiany rzeczywistości wokół siebie. Zdecydowanie „coming out” jest bardzo dobrym pomysłem, ponieważ filmy pokazują najbardziej skrajne przypadki, tak samo opisy w internecie często pochodzą od osób, które same diagnozują siebie albo swojego partnera – mówi Vivian Fiszer. Borderline, narcyzm i inne zaburzenia osobowości – Jeszcze raz podkreślę: są inne zaburzenia osobowości, które również bardzo utrudniają relacje i zrzucanie każdego problemu na to jedno zaburzenie wynika wyłącznie z tego, że nazwa jest najbardziej znana. Choćby narcystyczne czy histrioniczne i anstypołeczne zaburzenie osobowości mogłoby spowodować nawet większe problemy w relacji, mimo to o nich się nie słyszy – mówi Vivian Fiszer. Przy tym te wyżej wymienione są dużo trudniejsze do leczenia, ponieważ osoby nimi dotknięte niekoniecznie pójdą na terapię. A właśnie osoba z borderline – i znowu nie mówię tego, co mi się wydaje, tylko powtarzam za badaniami i naukowcami – pragnie zmiany, stąd tak wiele z nich szuka pomocy. Oczywiście, znowu możliwe są połączenia wyżej wymienionych i też nie chodzi o szukanie kolejnych winnych. Mówię tylko, że pokazywanie palcem że każda „zła osoba” to borderline, jest ogromnym uproszczeniem – mówi dalej psycholożka. – Chciałabym też podkreślić, że każdy z tych problemów zawsze wynika z ogromnych krzywd, których taka osoba doznała w dzieciństwie i z każdego z tych problemów da się wyjść, jeśli szuka się pomocy. Stąd, gdyby osoby z borderline, których jest sporo, bo 1-3 proc. populacji, mówiły o tym, to zobaczylibyśmy, jak wiele ich jest wśród nas i że większość z nich to na pierwszy rzut oka zupełnie zwykli ludzie, bo ogromu ich cierpienia nie widać, bo cierpią rozdzierająco wewnątrz. Nie wiemy, że kiedy biorą urlop na żądanie, to dlatego, że walczą z rozdzierającą pustką, a kiedy odwołują spotkanie, to dlatego, że paraliżuje je poczucie bezwartościowości czy wstydu – dodaje. Przeczytaj też: Wysoka wrażliwość – przekleństwo czy dar? Jak żyć z osobą z borderline – stereotypowe poradniki a rzeczywistość Szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytania „jak żyć z borderline?” oraz „jak pomóc osobie z borderline?”, na półce w jednej z księgarń znalazłam książkę-poradnik dla osób żyjących z ludźmi z diagnozą borderline. Kolejne strony prezentowały kolejne scenariusze na to, jak rozmawiać z osobą bordeline, które na pewno napisane były w dobrej wierze, coś mnie jednak odrzuciło. Pomyślałam, że nie potrzebuję, by moi bliscy reagowali na mnie wyuczonymi mechanizmami, ale by spróbowali zrozumieć, skąd moje zachowanie się bierze, a wtedy naturalne reakcje przyjdą same. Poradnik jednak nie miał z tym nic wspólnego. Jego komunikatem było: „żyjesz z BPD – broń się”. Tymczasem Vivian Fiszer na pytania „co poradzić osobie żyjącej w związku z borderline?” i „jak postępować z osobą chorą na borderline?” odpowiada krótko: – Nie chciałabym generalizować, że jak ktoś żyje w związku z BPD, to od razu musi coś tam. Osób z różnymi zaburzeniami osobowości jest w populacji około 12 proc., więc naprawdę sporo, z zaburzeniem psychicznym zdiagnozowanym 38 proc. Może się więc zdarzyć, że ktoś nam bliski zachoruje na coś, i niezależnie od tego, czy będzie to borderline czy depresja, może to być dla nas trudne przeżycie, zupełnie tak samo, jak trudnym przeżyciem byłaby dla nas choroba nowotworowa, cukrzyca i tak dalej. Jeśli czujemy, że nas to bardzo obciąża i nasze zasoby w postaci przyjaciół, rodziny, znajomych okazują się niewystarczające, zdecydowanie polecam spotkanie z psychologiem, który ma rozeznanie w temacie, on poleci adekwatne książki w zależności od potrzeby. Borderline zmienia w koszmar życie zarówno osoby zaburzonej, jak i jej bliskich. Dziś wiemy, że leczenie borderline jest potrzebne i możliwe. I może faktycznie warto umieć rozpoznać pograniczne zaburzenie osobowości, nie po to jednak, by od niego uciekać, ale by taką osobę jak najszybciej wysłać po pomoc. Pamiętając o własnych granicach, dobru i ograniczeniach, warto też wiedzieć, że zaburzenia osobowości nikt sobie nie wybiera, że stoi za nim ogromne cierpienie zasługujące na współczucie. I nie chodzi o to, by tłumaczyć zło wyrządzane przez osoby dotknięte borderline, bo chorzy muszą szukać pomocy, leczyć się i nie krzywdzić innych. Ale by to było możliwe i by móc uniknąć krzywd po jednej i drugiej stronie, trzeba zwiększać świadomość. Nie przez zastraszanie, ale przez próbę zrozumienia. Tak jak w przypadku każdego innego problemu psychicznego. O ekspertce Vivian Fiszer – psycholożka, wice-prezeska Fundacji Wrażliwi na rzecz Borderline i osób Wrażliwych, prowadzi psychoterapię indywidualną i grupową. Pracuje wyłącznie z osobami, które cierpią z powodu zaburzeń osobowości. Dla pacjentów (i terapeutów) stworzyła bloga popularyzującego podejścia 3 Fali CBT: Kaśka Paluch Znani ludzie z borderline Znani ludzie też chorują na borderline. Jak podaje portal wielu celebrytów przejawia symptomy BPD/EUPD. Angelina Jolie, Doug Ferrari, Britney Spears, Lindsay Lohan – to z pewnością nie nie wszyscy znani ludzie z borderline. Więcej przykładów znanych z borderline znajdziemy w filmach. Bohaterki, które zmagają się z chorobą to: Lexi z serialu „Modern Love”, Maria Elena z „Vicky, Christina, Barcelona”, Tiffany Maxwell z „Poradnika pozytywnego myślenia” czy Clementine Kruczynski z „Zakochanego bez pamięci”. W Polsce znani ludzie niechętnie przyznają się do swoich problemów ze zdrowiem psychicznym. Cennym wyjątkiem jest Janina Bąk. W wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” blogerka i autorka książek wyznała: „Gdy miałam 18 lat, zaczęłam płakać i nie przestałam przez kolejne dwa lata”. Również Julia Wróblewska wykazała się odwagą. Aktorka znana z filmu „Tylko mnie kochaj” za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała fanów o tym, że zmaga się z chorobą. „Cierpię na zaburzenie osobowości chwiejnej emocjonalnie typu granicznego (Borderline – – czytamy na Instagramie. Czytaj: Ma za sobą dzieciństwo z narcystyczną matką i małżeństwo z narcyzem. Dziś mówi kobietom: Uciekaj!

związek z osobą borderline forum